piątek, 2 października 2009

Na budowie

Mam 19 lat i ucze sie w szkole budowlanej. Niedawno dostalem sie na praktyki jako prawa reka architekta. Na budowie od dawna mialem na oku pewnego chlopaka. Na oko 25 lat, niezle zbudowany, opalony, ciemne wlosy i oczy… Az pewnego dnia poznalismy sie blizej…
Bylo dosc goraco, kiedy szef przyslal mnie na budowe, poszedlem do baraku a w srodku siedzial tylko on… chlopak, ktory tak mi sie podobal. Mial na sobie zielone robocze ogrodniczki i nie mial koszulki.
- Czesc, jestem Marcin – powiedzialem.
- Tomek – odparl jak dotad nieznajomy.
- Przynioslem pare dokumentow, jest twoj przelozony? Musi je podpisac.
- Nie ma ale ja to podpisze, jestem jego zastepca – odpowiedzial z usmiechem.
- Aha… wiec prosze – polozylem papiery na stol.
Kiedy Tomek przegladal papiery ja przygladalem sie jemu. Mial bardzo ladnie wyrzezbiona klatke, umiesnione rece i piekny brzuch, ktory odslonil kiedy nachylił sie nad dokumentami. Podpisal je szybko i zapytal czy napije sie z nim kawy bo ma przerwe. Oczywiscie nie odmowilem. Po kilku minutach rozmawialismy ze soba jakbysmy sie dobrze znali, zartowalismy… Caly czas przygladalem sie ukratkiem jego klacie, czasami wzrok kierowalem w krok. Wstal i podszedl do szafki. Ja bilem sie z myslami… Zrobic to czy nie… Serce walilo mi jak opetane, nigdy wczesniej nie bylem tak blisko zrobienia czegos glupiego przy kims o kim nie wiedzialem praktycznie nic. Nie wiedzialem czy jest gejem. “Raz kozie smierc” pomyslalem i podszedlem do niego od tyłu. Palcem odchylilem bok ogrodniczek i zajrzalem. Odwrocil sie gwaltownie zaskoczony. Zarumienilem sie i zrobilo mi sie bardzo glupio. Ale Tomek usmiechnal sie.
- Zastanawialem sie czy masz pod tymi spodenkami majtki – powiedzialem w koncu.
- Nie mam – odparl.
- Wiec trzymasz swojego ptaka na wolnosci?
- Duze ptaki nie lubia klatek.
- Mmm… wiec mowisz ze jest duzy?
- Chcesz sprawdzic?
Wtedy nogi zrobily mi sie jak z waty! Malo ze zaryzykowalem, a juz to kosztowalo mnie wiele nerwow, to jeszcze on ma wyraznie ochote na to samo!
- Poczekaj, musze cie obejrzec calego – powiedzialem.
Poczulem jak moj kutas staje. Tomek oparl sie o blat a ja podnioslem jego rece. Moim oczom ukazaly sie geste, czarne wlosy pod pachami.
- Mmm… nie golisz wlosow pod pachami… – powiedzialem.
- Nie…
- Moge? – spytalem przystawiajac usta do jego pachy.
- Troche sie spocilem.
- Nie szkodzi… podoba mi sie twoj zapach. Jeszcze bardziej mnie narkeca.
Powiedzialem to i zaraz moj nos i usta zatopily sie w jego wlosach. Ssalem je, lizalem powoli. Pozniej coraz szybciej. Laskotalo go. Wtedy podnioslem druga reke i zabralem sie za wlosy pod druga pacha. Spojrzalem mu gleboko w oczy i zsunalem ramiaczka ogrodniczek. Pocalowalem jego owlosiona klate. Powiedzial mi zebym sie zajal sutkami. Byly duze, ukryte w owlosieniu. Zaczalem je delikatnie lizac a pozniej ssac. Podobalo mu sie bo jeczal. Zlapal mnie za tylek a pozniej zdjal moja koszulke. Tez zabral sie za sutki. Tym razem to ja jeczalem ale nie moglem wytrzymac zeby zobaczyc jego kutasa. Odchylilem sie kiedy zsuwal mi spodnie. Sam je zdjalem a pozniej zdjalem jego. Zobaczylem to co chcialem. Fiut byl duzy, tak jak mowil. Na oko ok.18-19 cm. Nie wspomne juz o owlosieniu, ktore bylo nadzwyczaj geste. Podniecalo mnie to. Polizalem jego wlosy lonowe i zaczalem podarzac za sciezka wlosow, ktore wedrujac przez brzuch, dochodzily do klaty. polozylem rece na lego klacie i delektowalem sie dotykajac jego owlosienia. Poslinilem palca i delikatnie laskotalem jego sutka.
- Obciagnij mi – powiedzial nadzwyczaj podniecony.
Bez zastanowienia kleknalem i zlapalem jego chuja. Pociagnalem reka w strone owlosienia, tak ze zeszla mu skorka a na wierzch wyszedl czerwoniutki zoladz. Pocalowalem go… Pozniej ssalem, lizalem po calej dlugosci. Zlapal mnie za glowe i rytmicznie przyciagal i odpychal ja kiedy mialem w buzi jego kutasa. Nastepnie polozylem Tomka na sofie. Kochalismy sie w pozycji 69. Lizalem jego ogromne i owlosione czarnym lasem wlosow, wielkie jak kokosy jaja. Przewrocil mnie na plecy i przysunal do brzegu. Sam kleknal na podlodze, popatrzyl mi w oczy, zlapal za zel, ktory podczas gdy mu robilem loda wyjal z szuflady i nasmarowal nim swojego chuja. Wszedl we mnie. Polozylem mu nogi na ramionach a on rytmicznie wchodzil i wychodzil… Jeczalem z rozkoszy. W pewnym momencie wyciagnal szybko kutasa, zsunal mnie na podloge i zaczal walic. Mial cudowny wyraz twarzy, wlosy opadaly mu na czolo a usta wykrzywialy sie w rozkoszy. Nagle zaczal krzyczec a ciepla, lepka sperma znalazla sie na mnie. Wytryski tak, ze mialem obspermiona klate, brzuch a nawet twarz. Kiedy skonczyl nadeszla moja kolej. Postawil mnie przy biurku, tylem do siebie a on usiadl na krzesle. Rozstawil moje nogi i zaczal lizac mi rowek, skupiajac sie na dziurce. Walilem sobie. Jeczalem jak oszalaly. Kiedy poczulem ze dochodze odwrocilem sie. Wzial mojego chuja do ust. Ciagnal dotad az sie spuscilem. To bylo cos fantastycznego. Ale on byl znow gotowy. Posadzil mnie na swoich kolanach i wbil we mnie fiuta. Ruchal z calej sily, krzyczalem i ciagnalem jego wlosy na klacie. Pozniej pochylilem sie tak by znow wylizac spocone pachy. Zajebiscie mnie to podniecilo i wystrzelilismy w tym samym momencie. Zdarzyl go wyjac i spuscil sie tryskajac znow na moj brzuch a ja na jego. Nasze fiuty dotykaly sie w tym momencie… Opadlem zmeczony a on objal mnie mocno. Spojrzalem na zegarek.
- Kurwa, musze zaniesc dokumenty do biura! – krzyknalem
- Ok… A przyjdziesz jutro? – spytal z usmiechem Tomek.

środa, 23 września 2009

Samolot

Potężny Boing 747 majestatycznie sunął przez powietrze. Karolina siedziała wygodnie rozparta w fotelu, sącząc lekkiego, owocowego drinka i przeglądając raporty finansowe. Gęste kolumny cyfr, kompletnie niezrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba, były dla niej czytelną i wyraźną mapą. Widziała wśród nich sieci powiązań między wielonarodowymi spółkami, delikatne nieuchwytne zależności, które kształtowały polityki firm, sugerowały kierunki możliwych przejęć i obiecywały szanse na dalszą ekspansję. Bilanse, zestawienia, raporty - większość z tych informacji ludzie zawsze uważali za nudne, ale dla niej były jak szerokie ulice wielkiego miasta, które prowadziły ją do jej celu.

Stewardessa podeszła do niej, niosąc tacę z kieliszkiem. Szampan delikatnie mienił się kryształowymi bąbelkami.
- Dla pani to co zwykle? – spytała z uśmiechem
Karolina spojrzała na nią. Dziewczyna zastygła w wyszkolonej, wystudiowanej pozie. Była piękna klasyczną, elegancką urodą. Wystarczyłoby zrobić zdjęcie – i bez wielkiego retuszu mogłaby trafić na okładkę eleganckiego magazynu. Karolinę rozbawiła przemykająca umysł nagła myśl: czy dziewczyna wyglądałaby dobrze nago? Czy nadal prezentowałaby ten firmowy uśmiech? Miała fenomenalnie zgrabne nogi. Karolina potrząsnęła lekko głową, usiłując odsunąć od siebie obraz natrętnie podsuwany przez wyobraźnię.
- Tak, dziękuję bardzo. To naprawdę miłe, że pamiętacie o moich słabostkach. – powiedziała, jak zwykle. Ta scenka powtarzała się już tyle razy...
- Jest pani naszym stałym klientem – uśmiechnęła się dziewczyna promiennie.
Karolina skinęła głową i odebrała drinka.
- Lubię waszą linię. Macie świetne samoloty. I najlepszą na świecie załogę... Wracam za cztery dni. Mam nadzieję, że gdy będę wracać, również będziesz na pokładzie – Karolina ceniła język angielski za to, że tak łatwo było w nim przejść do bezpośredniości.

Stewardessa skinęła głową. Gdyby to mówił facet, uznałaby to za wstęp do jednego z tych prostackich flirtów, których doświadczała prawie codziennie i których tak nie znosiła. Czemu wszyscy uznają, że stewardessy nie robią nic innego, tylko uprawiają seks z pasażerami albo pilotami? Na szczęście stała pasażerka była znana z tego, że po prostu zdarzało się jej kupić jakiś drobiazg stewardesom, albo nawet kapitanowi. Nie było w tym jednak nic z nowobogackiej, dyrektorskiej wyższości. Upominki były skromne, przekazywały bardziej podziękowanie, niż mniej lub bardziej zawoalowany komunikat: mam kupę forsy, w pudełku oprócz pierścionka masz mój numer telefonu – zadzwoń, chętnie cię przelecę.

Tymczasem Karolina podniosła kieliszek do ust. Ulubiony musujący płyn łaskotał ją delikatnie w język. Przymknęła oczy, odłożyła wydruki i pogrążyła się w myślach. Tym razem cel jej podróży nie był wyłącznie biznesowy.

*

Trzy dni w Nowym Yorku upłynęły bardzo szybko. Spotkania, rozmowy i delikatne negocjacje zajmowały Karolinie cały czas. Lubiła to. Wiedziała, że od wyników jej konsultacji zależy bardzo wiele. Zasłyszana lub przekazana informacja, z pozoru błaha, mogła oznaczać milionowe zyski. Lub straty. To było jak wieczna gra w szachy, pokera i brydża jednocześnie. Dziwny i skomplikowany taniec w wiecznie zmieniającej się, wielowymiarowej przestrzeni.

Zawsze lubiła amerykańskie drapacze chmur. Stojąc w najwyżej położonych biurach mogła obserwować przepiękną panoramę miasta. Rozwierająca się u jej stóp przestrzeń tętniła życiem. Przez ulice metropolii przelewały się setki tysięcy ludzi. Mieszkańcy Molocha dzień po dniu pracowali, spali, odpoczywali i kochali się. Zdradzali i nienawidzili. Wiedziała, że rozmowy prowadzone w tym pokoju wpłyną na los wielu z nich, choć malutkie ludzkie mrówki z mozołem przemierzające betonową dżunglę nie zdawały sobie z tego sprawy. Władza. Władza niezależna od zmiennej decyzji wyborców, bezpiecznie schowana przed ciekawskimi aparatami paparazzich. Władza prawdziwa. Rozkoszna. Upajająca.
Z westchnieniem dokończyła kawę i wróciła do stołu. Pozostali uczestnicy dyskusji już zajęli miejsca. Obrzuciła ich spojrzeniem. Znajomi. Rywale. Przyjaciele i wrogowie. Zmienna konstelacja układów.
- Jak bogowie na Olimpie – pomyślała – Jesteśmy jak greccy bogowie. Rządzimy światem szarych śmiertelników ze szczytów gór ze szkła i betonu. Nie interesują nas, ale sprawujemy nad nimi władzę. Ingerujemy w ich życie na każdym kroku, choć oni nigdy nas nie widzieli...
Do sali weszły dwie młode, sympatyczne dziewczyny z obsługi uzupełniając drinki i zbierając naczynia. Były ładne, sympatyczne i profesjonalne. Karolina zachichotała w duchu widząc, jak kilku męskich negocjatorów przygląda się im taksującym wzrokiem.
- I, jak to Olimpijczycy, czasem schodzimy na ziemię, do ich świata. Żeby, jak Zeus, żeby uwieść jakąś interesującą śmiertelniczkę albo nawet spłodzić Heraklesa.
Podeszła do dziewczyny i odstawiła filiżankę na trzymaną przez nią tackę.
- Dziękuję, kawa była naprawdę dobra – powiedziała uprzejmie, bo napój nie smakował jej specjalnie. Ale to nie była wina tej niskiej, ale ładnej brunetki. Kiedy odstawiała naczynie, poczuła zapach jej młodego ciała i dobrze dobranej wody toaletowej.

Ostatniego dnia negocjacji jej koncentracja wyraźnie osłabła. Z pewną złością stwierdziła, że jej... dodatkowe plany związane z wizytą w USA, zaczynają przyciągać na tyle jej uwagę, że zaczyna cierpieć na tym jej profesjonalna ocena sytuacji. Najpierw musiała przełknąć gorzką pigułkę, gdy nie zwróciła uwagi na delikatne porozumienie, zawarte bez słów przy negocjacyjnym stole. W drugim przypadku, dopiero w ostatniej chwili zorientowała się, że dwie firmy – na pierwszy rzut oka ostro ze sobą rywalizujące – w subtelny sposób starają się wspólnie przejąć krytycznych dla całego regionu producentów w Austrii. Na szczęście zauważyła niebezpieczeństwo i zmieniła bieg negocjacji. Tamci błyskawicznie zorientowali się, że ich tymczasowy układ został odkryty i wycofali się. Atak i zasłona. Parowanie i kontra. Przez cały dzień. Trudne spotkanie dobiegało na szczęście końca. Jeszcze tylko wzajemna wymiana uprzejmości, kilka uśmiechów wymienionych ze znajomymi i koniec.
Stała, czekając na windę, gdy podszedł do niej George. Był jej dobrym znajomym, przedstawicielem konkurencji. To był rywal z klasą. Wysoki, sympatyczny i piekielnie inteligentny. Ceniła go.
- Caroline, jesteś jak zwykle piękna. Wszystkie Słowianki są takie? – uśmiechnął się do niej. Kilka pięter niżej taka odzywka zostałaby uznana za molestowanie. Ale oni byli z innej gliny, nie krępowały ich ograniczenia przewidziane dla zwykłych menedżerów i pracowników.
- George, jesteś jak zwykle zbyt uprzejmy... – uśmiechnęła się – Co u żony?
- Przysyła gorące ucałowania. Może wpadniesz do nas ponownie? Ostatnim razem było cudownie...
Karolinie mignęły przed oczami wspomnienia prywatnego spotkania z sympatyczną parą. Żona biznesmena była dużo młodsza od niego, ale mimo nieledwie nastoletniego wieku była świetną kochanką. Spędzili we troje fantastyczną noc.
- Och, tak, to były niezapomniane chwile. Musimy to powtórzyć. Niestety, tym razem jestem zajęta. Jutro wracam do domu, a chciałabym jeszcze coś załatwić po tej stronie oceanu.
- Interesy? Wydawałaś się dziś nieco rozkojarzona. Zupełnie, jakbyś myślała o czymś innym. Masz coś ciekawego na oku? Może przyda ci się drobny wspólnik?
- Och nie, tym razem to nie biznes. Raczej coś osobistego.
- Rozumiem, nie będę się narzucał – uśmiechnął się ze zrozumieniem. Złożył ofertę, ale została odrzucona. – Mam nadzieję, że uda ci się to, co zaplanowałaś. Jesteś świetna.
- Przesada – roześmiała się – Straszny z ciebie komplemenciarz.
- Mówię poważnie – dodał – Pięknie dziś załatwiłaś te dwa młode wilczki. Przyznaję, do ostatniej chwili zastanawiałem się, czy blefujesz, czy rzeczywiście nie widzisz, że się dogadali. A ty, jak zwykle, utarłaś im nosa. Majstersztyk.
- A gdybym ci powiedziała, że faktycznie zorientowałam się w ostatniej chwili?
- Och, Caroline... daj spokój. Mnie nie musisz nabierać. To, że akurat pracujemy dla konkurencji nie oznacza, że musimy stale się kontrolować.
Roześmiała się cicho. Lubiła, gdy żartuje.
- Być może będę w NY za jakieś dwa miesiące. Zadzwonię do ciebie, jeśli propozycja weekendu u was jest aktualna. Może też będę miała dla was jakąś niespodziankę.
- Świetnie, będziemy czekać. Sarah będzie wniebowzięta.
Winda w końcu nadjechała i drzwi otworzyły się bezgłośnie. Telefon Karoliny cichutko zadzwonił. SMS. WSZYSCY POTWIERDZILI SWOJĄ OBECNOŚĆ. SPOTKANIE, TAK JAK BYŁO UMÓWIONE. Uśmiechnęła się. Właściwy cel jej przybycia do USA zostanie zrealizowany.
Zjechała na dół i, podekscytowana, zawołała taksówkę. Szybko przekazała adres, zapisany na niewielkiej kartce. Kierowca wydawał się odrobinę zdziwiony, bo rzadko zdarzało się, aby klient z City zamawiał kurs do dzielnicy bądź co bądź niezbyt ekskluzywnej. Wzruszył jednak ramionami. Płacono mu za to aby jeździł, a nie za to, żeby myślał. Mignął kierunkowskazem i szybko włączył się do ruchu, ignorując protesty i klaksony innych kierowców.

*

Hotelik nie był elegancki, ale nie był też obskurny. Uznała, że jak na tę okolicę, jest całkiem zadowalający. Zdążyła jeszcze zamówić szampana i wziąć długi prysznic. Punktualnie o umówionej godzinie usłyszała, że ktoś otwiera drzwi. Przyjrzała się sobie w lustrze. Nieźle. Tymczasem drzwi otworzyły się. Karolina uchyliła drzwi hotelowej łazienki. Jej goście właśnie wchodzili.
- Cześć - powiedziała wesoło – Miło, że wpadliście. Siadajcie i rozgośćcie się. Skorzystajcie z barku, jeśli chcecie. Ja zaraz będę gotowa.

Zamknęła drzwi i szybko dokonała ostatnich oględzin w lustrze. Wyglądała dobrze, żeby nie powiedzieć świetnie. Seksowna bluzka znacząco podkreślała kształt jej ciężkich, pełnych piersi. Przez jej delikatnym materiał prześwitywały nabrzmiałe i sterczące sutki. Pogładziła je dłońmi, czując, jak momentalnie zalewa ją fala podniecającego oczekiwania i przyjemności. Przesunęła dłońmi po ciele. Nie była szczupła, ale nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie, jej - może trochę zbyt zaokrąglone - ciało tryskało esencją kobiecości i seksualności. Miękkiej, przyjemnej i namiętnej. Jej piersi nie miały może jędrności silikonowych implantów, ale nie znała mężczyzny... ani kobiety, która nie miałaby chęci poczuć w dłoniach ich ciężaru, zbadać dotykiem ich wielkości. Sutki były już sztywne i wzwiedzione. Bardzo dobrze. Już niedługo poczują na sobie żar męskich dłoni. Sięgnęła na półkę i wychyliła duszkiem szklankę szampana. Na odwagę. Spojrzała zadowolona w lustro i pociągnęła usta mocną, czerwoną szminką.

- Dziwka – pomyślała rozbawiona i zadowolona – Wyglądam jak dziwka.

Zabawne, jak odrobina makijażu i frywolny styl zmieniają człowieka. Należała przecież do kapitalistycznej elity tego świata, była świetnym menadżerem dużej, europejskiej firmy. W swoim środowisku znana była jako prawdziwy ekspert od finansów – mówiło się o niej, że potrafi postawić na nogi każdą firmę. Korporacje wręcz biły się o nią, oferując świetne warunki i fantastyczne zarobki.

Tak, jej pensja pozwalała w pełni korzystać z życia, ale jednocześnie jej praca zamykała drogę do stałego związku. Żaden facet spoza jej środowiska nie wytrzymałby trybu życia, jaki prowadziła, żaden też nie pogodziłby się z tym, że jego partnerka zarabia znacznie więcej od niego. Po za tym, nie mogli być dla niej partnerami, nie dorastali jej do pięt. A mężczyźni z „jej półki”... cóż, również nie mieli czasu na związki.

Karolinie taka sytuacja nie przeszkadzała. Potrafiła doskonale zaspokajać swój seksualny apetyt w krótkich związkach. Albo nawet w jednorazowych romansach. Seks był dla niej przyjemnym odprężeniem, którego doznawała, kiedy przyszła jej na to ochota. Po za tym świadomość, że w dzień jest szanowaną dyrektorką, elementem wielkiego, finansowego świata, w którym liczył się respekt i etykieta – gdy tymczasem w nocy łamie wszelkie obyczajowe normy, była dla niej niezwykle podniecająca. Uwielbiała te ostatnie chwile spędzane w pracy, na najwyższych piętrach szklanych wieżowców, w wielkich gabinetach, gdy czuła, że już za chwilę wyjdzie z firmy i zadzwoni do jednego z kochanków. Albo kochanek. Że za chwilę umówią się gdzieś w podrzędnym hotelu, na ostry, drapieżny i wulgarny seks. Na prymitywne pieprzenie.

Z biegiem czasu jednak okazało się, że potrzebuje czegoś nowego. Poczuła zew biologicznego zegara – niedawno przekroczyła trzydziestkę. Chciała poczuć, jak jej brzuch wypełnia nowe życie. Chciała wiedzieć, jak to jest czuć w sobie ruchy dziecka. Chciała, żeby jej piersi wypełniły się życiodajnym mlekiem. Oczywiście wiedziała, że to tylko jej hormony pchają ją do takiego szalonego kroku – ale nie przeszkadzało to jej. Problemem był tylko dobór ojca. Po przeprowadzce do nowego miasta nie miała jeszcze nowego kochanka. Po za tym nie chciała, żeby potencjalny ojciec mieszkał tak blisko. Co by było, gdyby odkrył jej prawdziwą tożsamość? Może zażądałby widzeń z dzieckiem? Praw do niego? Albo miejsca w jej świecie? O, nie! To miała być tylko jej sprawa. Ojciec był potrzebny wyłącznie jako organ rozrodczy.

Kilka miesięcy temu zarząd jej firmy postanowił, że Karolina będzie systematycznie uczestniczyła w spotkaniach kilku najważniejszych dyrektorów jej branży. Ot, taki malutki kartelik, który miał sprawiać, żeby na rynku mogły działać tylko te firmy, które dopuszczono do sprzysiężenia. Wyjazd do Stanów był idealną okazją do poszukania samca. A może należałoby raczej stwierdzić: rozpłodowca (tak o nim myślała). Po za tym zawsze miała skłonność do wielkich, ciemnoskórych mężczyzn. Hojnie obdarzonych przez naturę i... potrafiących z tego korzystać.

Mrrrr... już od najmłodszych lat miała fantazję, żeby mieć dziecko z silnym, zdrowym Murzynem. Ona, drobna, inteligentna i pochodząca z dobrej europejskiej rodziny; on – potężny, dorodny i dominujący. No, przynajmniej podczas seksu, potem nie potrzebowała go już widzieć na oczy. Liczyły się tylko jego geny.

Karolina nigdy nie wspięłaby się na szczyt, gdyby nie potrafiła załatwiać nietypowych i delikatnych spraw. Przez hojnie opłaconych, acz dyskretnych przedstawicieli wytypowała potencjalnych kandydatów i sprawdziła ich profile. Czuła się jak właścicielka stadniny, która dobiera do hodowli najlepsze ogiery. Z tą drobną różnicą, że to ona miała być klaczą do pokrycia.

W końcu zdecydowała się na stworzenie krótkiej listy najlepszych kandydatów. Jej pełnomocnicy dyskretnie omówili rodzaj spotkania i miejsce. Ostateczny cel nie był oczywiście szczegółowo nakreślony. Trzech wybrańców dowiedziało się jedynie, że pewna biała, bezpruderyjna arystokratka z Europy przebywa na wakacjach w Nowym Yorku i chce przeżyć niepowtarzalny wieczór w towarzystwie kilku ciemnoskórych obywateli USA. Obie strony powinny być zadowolone. Nie, nie ma żadnych ograniczeń. Europejka zgadza się na dowolny rodzaj seksu. Oczekuje też wzajemności w tym względzie. Zabezpieczenia nie będą konieczne, choć oczywiście strony wymienią się wynikami odpowiednich badań. W epoce HIV to po prostu pewien standard. Czy panowie są zainteresowani? Byli.

Karolina popatrzyła jeszcze raz na swoje odbicie i mrugnęła do niego porozumiewawczo okiem.
- No – mruknęła - Sezon godowy rozpoczęty!

Wyszła z łazienki i znalazła się w pokoju. Na jej widok, wszyscy mężczyźni odwrócili się w jej kierunku. Pierwszy, największy z nich, właśnie nalewał sobie whisky. Zwalistą sylwetką przypominał rozgrywającego w footballu amerykańskim. Gładko ogolona czaszka doskonale współgrała z jego muskularną postacią. Jasna, lekka koszula ledwie opinała jego szeroki tors. Karolina z aprobatą przesunęła po nim wzrokiem, po czym spojrzała mu prosto w oczy. Hormony porozumiały się z hormonami. Zrozumieli się bez słów. Uśmiechnął się szeroko.
- Wszędzie jesteś taki wielki...? – zamruczała podchodząc do niego i bezceremonialnie kładąc dłoń na jego kroczu. Pod palcami poczuła wyraźny, szybko powiększający się kształt.
- Nie będziesz narzekać – odpowiedział pewnym głosem, przykrywając jej dłoń swoją ręką. Kiedy zapakuję go w twoją cipkę, zobaczysz, czemu kobiety aż piszczą na myśl o takim kawałku czarnego kutasa.
Roześmiała się.
- Na to liczę, mój ogierze. Ty jesteś Steven, prawda?
Przytaknął. Odwróciła się do pozostałych dwóch mężczyzn.
- A wy, panowie? Nie macie ochoty na to, aby zerżnąć taką małą, białą, niewinną cipeczkę?

Obaj - John i Dave - również byli dość wysocy. Pierwszy miał bardzo ciemną karnację, jego lśniąca, gładka skóra była prawie hebanowoczarna, co w połączeniu z płaskim nosem znamionowało silne, afrykańskie dziedzictwo. Wrażenie to potęgowały jeszcze krótko przycięte, kędzierzawe włosy. Karolina bez trudu wyobraziła go sobie jako pierwotnego zdobywcę, myśliwego w lamparciej skórze, prawdziwego wojownika sawanny. Przeszedł ją dreszcz oczekiwania. Która kobieta nie myślała czasem o takim doskonałym produkcie ewolucji? Silnym, męskim, przepełnionym testosteronem. John wyglądał, jakby cały czas był spięty, gotów do walki. O pożywienie... lub o samicę. O nią.

Dave był jego kompletnym przeciwieństwem. Uśmiechnięty, rozluźniony, typowy hawajski surfer. Kruczoczarne włosy miał splecione w niezbyt długie dredy. Obrazu dopełniała elegancko i modnie przystrzyżona bródka.

- No co, chłopaki, macie ochotę na moją różowiutką cipeczkę – spytała ponownie, podchodząc do nich.
Szeroki uśmiech Davea był najlepszą odpowiedzią. John popatrzył na nią z góry.
- Nieźle się napaliłaś, mała – powiedział krótko – Pokaż nam, co tam masz. Lubię wcześniej popatrzeć na towar, który mam przelecieć.

Karolina uśmiechnęła się. Szampan buzował w jej żyłach. Zaczęła zmysłowo kołysać biodrami, przesuwając rękami po swoim ciele. Jej piersi kołysały się kusząco w rytm niesłyszalnej muzyki, która wibrowała w jej umyśle. Trzej mężczyźni wlepili w nią wzrok. Steven odstawił szklankę. Dłonie Karoliny powoli zsunęły się na jej spódnicę. Lubieżnymi ruchami zaczęła ją zsuwać z szerokich, kobiecych bioder. Nie opuściła jej jednak całkowicie. Zatrzymała się na krawędzi, prowokująco gładząc swoją kobiecość przez delikatny materiał. Atmosfera wyraźnie stała się bardziej gorąca.
- No, moi panowie... – zamruczała Karolina – nie krępujcie się. Zrzućcie te łachy i pokażcie, co tam dla mnie macie!
Nie trzeba było im tego długo powtarzać. Trzy pary spodni błyskawicznie znalazły się na podłodze. Ich właściciele rozsiedli się wygodnie w fotelach i trzymając w rękach rosnące członki przyglądali się solowemu występowi Karoliny, od czasu do czasu wulgarnie komentując jej ruchy. Obserwowała ich spod przymkniętych powiek. Zawsze podniecało ją obserwowanie rosnących męskich kutasów. Uwielbiała patrzeć na facetów, którzy masturbowali się dla niej. To zawsze burzyło w niej krew, sprawiało, że momentalnie robiła się mokra.

Ruszała się coraz śmielej, na przemian to głaszcząc pośladki, to wymownymi ruchami pieszcząc piersi lub po prostu wodząc dłońmi po ciele. Zatraciła się w tych wężowych ruchach. Serce biło jej coraz mocniej, zwłaszcza gdy pomyślała o ich coraz bardziej sterczących kutasach. Gdzieś pod nimi znajdowały się pełne życiodajnej spermy, wielkie, czarne jądra. Już niedługo gotujący się w nich płyn zaleje jej wypielęgnowane, czekające wnętrze. Kobieta czuła coraz większe podniecenie. Obudziły się w niej pierwotne instynkty. Niemal fizycznie czuła, jak hormony buzują w jej żyłach. Była suką w rui, którą otaczały gotowe do krycia psy. Całe jej ciało krzyczało o zespolenie. Obrzuciła wygłodniałym spojrzeniem ich potężne fiuty. Wielkie, ciemne pały, zakończone obscenicznie nabrzmiałymi zwieńczeniami. Poczuła, jak fala podniecenia wznosi się w niej z niepohamowaną siłą. Nie mogła nad sobą dłużej panować. Błyskawicznym ruchem ściągnęła bluzkę. Jej ciężkie piersi, wyzwolone spod delikatnego materiału, zakołysały się uwodzicielsko, gdy schyliła się, by ściągnąć spódniczkę. Majtek nie miała, więc wygolona, nabrzmiała cipeczka wyjrzała na światło dzienne, budząc głośną aprobatę u trójki obserwatorów.

Karolina jednym skokiem znalazła się przy łóżku. Oparła się o nie łokciami i wypięła swój krągły tyłek w ich stronę. Jej szparka była cała mokra.
- Pieprzcie mnie – jęknęła gardłowo – Natychmiast!
John zerwał się z krzesła pierwszy. Nie było żadnego wstępu. Podszedł do niej i z całej siły wbił się w nią sterczącym prąciem.
- Taaaaaaak - krzyknęła głośno i wbiła palce w pościel – Pieprz mnie. Wsadź mi go! Zawsze chciałeś zerżnąć białą dupę, prawda?
John roześmiał się. Europejska arystokratka, tak?
- Posmakuj prawdziwego faceta, biała suko – wydyszał, mocno ruszając biodrami.
Z impetem wchodził w Karolinę, by po chwili wyciągnąć błyszczącą od śluzu pałę i ponownie znaleźć drogę wgłąb kobiety. Poruszał się rytmicznie, szybko, pewnie. Jego dłonie odnalazły zwisające, ciężkie piersi kobiety i zaczęły je mocno ugniatać. Wewnętrzna część dłoni rozkosznie tarła o nabrzmiałe sutki.

Steven i Dave patrzyli z uśmiechem, czekając na swoją kolej. John jednak wcale nie zamierzał dać im miejsca. Jego członek wsuwał się i wysuwał z głośnym mlaskaniem. Dave, widząc, że na razie szparka Karoliny jest niedostępna, wszedł na łóżko i ukląkł na nim tuż przed jęczącą z rozkoszy kobietą.
Karolina uniosła głowę i spojrzała na niego zamglonym wzrokiem. Wielki, ciemnobrązowy penis prężył się przed nią dumnie. Ciężkie, pełne jądra kołysały się pod nim w pięknym, starannie wydepilowanym, męskim worku. Kobieta wiedziała, czego od niej się oczekuje. Złapała za czekającego kutasa i chciwie pochwyciła go w usta. Jej wargi zamknęły jego koniec w mokrym uścisku, a dłoń rozpoczęła intensywny masaż na całej długości. Pod palcami czuła aksamitną, gładką skórę. Z ust Davea wydobył się jęk rozkoszy.
- Biała suka umie ciągnąć, co? – skomentował John, nie przestając wbijać się w wilgotną brzoskwinkę Karoliny – Takim jak ona potrzeba dobrej, czarnej pały! No, jak ci jest, dziwko?
Karolina nie wypuszczając z ust Davea wymruczała coś nieartykułowanego. Johnowi się to nie spodobało. Otwartą ręką uderzył ją silnie w pośladek. Z jej gardła wydobył się pisk protestu.
- Odpowiadaj, jak cię pytają, dziwko!
Na chwilę wypuściła z ust czarną pałkę.
- Jest... mi... dobrze... – wyjęczała w takt ruchów Johna.
Uśmiechnął się zwycięsko do stojącego obok Stevena.
- Powiedz, lubisz to? – zwrócił się znowu do Karoliny
- Lubię... jak... mnie... bierzesz!
Zaśmiał się i przyspieszył ruchy.
- Tak odpowiadają grzeczne dziewczynki. Ty jesteś tylko nagrzaną suką! Odpowiedz, jak powinna mówić suka!
- Uwielbiam, jak mnie pieprzysz! – krzyknęła Karolina – Jak mi wsadzasz tego swojego wielkiego, czarnego kutasa. Przez moment błysnęła jej myśl, że w sąsiednich pokojach musieli ją słyszeć. Ta wizja spodobała się jej. Jej tyłeczek zaczął poddawać się rytmowi Johna. Ten używał sobie przez kilka chwil, po czym jęknął głośno i wysunął biodra wprzód. Jego czarne jądra skoczyły do góry, gdy skurcze mięśni zaczęły pompować gęstą, białą spermę w oczekujące, ciepłe wnętrze kobiety. Wpuścił w nią całą zawartość, po czym stęknął i wysunął się z Karoliny z głośnym mlaśnięciem. Na jego spracowanym, wiotczejącym organie lśniły soki kobiety.
– Chodź, bracie, poużywaj sobie – dodał w kierunku Stevena, który stał obok, masując swojego członka i przygotowując go na wejście.
Zmienili się miejscami. Penis Stevena przypominał jego właściciela. Był potężny, mięsisty, pokryty grubymi żyłami. John gwizdnął z uznaniem. Karolina, nie przestając obciągać sterczącej pały Davea wypięła się mocniej w ich kierunku, czekając, by ją wypełniono po raz drugi.

Steven podszedł do dziewczyny. Ujął w dłoń swój wielki narząd i z zadziwiającą delikatnością potarł końcówką o wejście. Chwilę wodził nabrzmiałą główką po śliskiej od soków i spermie łechtaczce. Karolina sięgnęła ręką do tyłu i niecierpliwie pokierowała go do środka. Wielki wał zanurzył się w niej. Stęknęła, zaskoczona jego grubością, ale Steven bezlitośnie pchał dalej. Dziewczyna puściła Davea i oparła się ciężko na obu rękach, głośno łapiąc powietrze.
- Oooooo taaaak! Ależ on jest wielki!
Steven chwycił mocno jej obfite, zmysłowe pośladki. Zawsze lubił kobiety, które miały duże tyłeczki. Jego wielkie, czarne dłonie wyraźnie odcinały się na ich tle. Karolina z wysiłkiem obróciła głowę.
- Steven, ależ on jest potężny! – sapnęła – Czuję, jakby mnie dymał koń!
Steven uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie. Na tle potężnego Murzyna, niewysoka Karolina wydawała się jeszcze mniejsza. Jego biodra intensywnie pracowały, a penis pracował jak tłok silnika. Nabrzmiałe wargi sromowe Karoliny obejmowały go czule za każdym poruszeniem, jakby ani na moment nie chciały wypuścić go z jej wnętrza. Kobieta jęczała z rozkoszy.
- Rób tak dalej! Nie przerywaj...! Błagam... jeszczeeeee.... Juuuuuż... Taaaaaak!
Ostatni krzyk przerodził się w nieartykułowany skowyt. Potężny orgazm targnął ciałem kobiety. Niekontrolowane skurcze przepełniły jej ciało. Jej umysł płonął, a każda komórka jej ciała wiła się w obezwładniających spazmach spełnienia. Nigdy jeszcze nie doszła tak szybko.

Steven zrobił jeszcze parę ruchów i wyciągnął swoją maczugę.
- Dave, co powiesz na małą współpracę? – uśmiechnął się porozumiewawczo
- Dawaj ją – usłyszał w odpowiedzi
Karolina opadła ciężko na łóżko, wciąż ciężko dysząc. Steven wskoczył na łóżko obok niej i zbliżył swoje usta do jej ucha.
- No, co, księżniczko... Masz ochotę na nową przygodę?
Karolina uniosła głowę. Jej oczy płonęły. Z trudem nabrała powietrza do płuc.
- Kochany, dla takiego jebaki zrobię wszystko. Tylko pamiętaj, spuszczasz się do środka. Nie chcę uronić ani kropelki twojej gęstej, białej spermy! Jej miejsce jest w mojej cipce!
Twarz Stevena rozświetlił szeroki uśmiech.
- Masz to jak w banku!
Położył się na plecach i rozsunął nogi w zapraszającym geście. Jego wielki członek wznosił się bezczelnie do góry, jak czarna, megalityczna kolumna. Karolina popatrzyła na niego z błyskiem w oku. Nachyliła się nad nim i łapczywie pocałowała jego koniec, delikatnie obciągając palcami gruby zwał napletka. Powiodła po nim końcem języka. W nozdrza uderzyły ją ich zmieszane zapachy.
- Mmmm.... cudowny smak. Nie wiedziałam, że moje soki są takie dobre.

Przełożyła nogę nad rozciągniętym kochankiem. A potem ujęła wielki pal i powoli, ostrożnie skierowała go w swoje wnętrze. Wsuwał się w nią majestatycznie, wolno, jakby z namysłem; jakby oboje chcieli sobie przedłużyć rozkosz tej chwili. Jej rozciągnięta cipka z wysiłkiem objęła ciemny kształt. Karolina jęknęła przeciągle.
- Cudownie... Rany, ale on jest wielki. Czuję go chyba w żołądku.
Powoli położyła się na torsie leżącego mężczyzny. Krągły tyłeczek podniósł się zachęcająco. Dave podszedł z tyłu i zaczął delikatnie masować drugi otworek miłości Karoliny. Poślinił palec i starannie przygotował dziewczynę na swoje wejście. Jego nabrzmiały narząd był już cały mokry od wcześniejszej francuskiej zabawy. W końcu Hawajczyk przystawił czerwoną główkę penisa w odpowiednim położeniu i pchnął.
- Ooooooch – jęknęła Karolina, po części z bólu, po części z przyjemności.
Nigdy czegoś takiego nie próbowała, a uczucie, które temu towarzyszyło było po prostu niesamowite. Nigdy wcześniej nie była tak wypełniona. To było spełnienie jej marzeń. Czuła w sobie dwa mocarne, żylaste, czarne penisy. Dave i Steven trzymali ją w żelaznym uścisku, a ich miarowe, pewne ruchy wyzwalały w niej rozkosz, jakiej jeszcze nigdy nie doznała. Stojący z tyłu Dave zajął się jej piersiami, a Steven przygarniał ich oboje do siebie.
Czuła każdy ruch w środku, miała wrażenie, że oba członki, rozdzielone jedynie cieniutką warstwą ciała, w rzeczywistości splatają się ze sobą, walcząc są jak dwa oszalałe węże. John obserwował tę scenę z uśmiechem, siedząc rozpostarty w fotelu i swobodnie pieszcząc dłonią swojego kutasa. Palcami drugiej dłoni pieścił swoje jądra.
Czuła, ze zbliża się orgazm. Intensywność doznań z obu otworów była po prostu oszałamiająca. Zaczęła silnie pracować ciałem, aby przyspieszyć magiczną chwilę. Wbiła palce w szeroką klatkę piersiową Stevena. Czuła ciała obu mężczyzn ściskające ją w wielkim, czarnym imadle.
- Tak.... rżnij mnie... chcę go.... tak cudownie.... proszę, nie przestawaj... jeszcze trochę, taaaaaaaaak!
Spełnienie, które nadeszło, było jak uderzenie pioruna. Nie wiedziała, czy sprowadził je buszujący w ciaśniejszym otworze Dave, czy olbrzymi penis Stevena rozpychający jej przednią dziurkę. W jednej chwili przed jej oczami wybuchły setki słońc. W chwilę potem poczuła uderzenie wielkiej fali, głęboko w sobie. Z ust Stevena wyrwał się głęboki, przeciągły jęk. Jego członek drgał spazmatycznie w cipce Karoliny wypuszczając coraz to nową strugę. Dave wyjął swojego członka i teraz intensywnie pieścił go ręką.
- Zaraz... dojdę – usłyszała jego głos
Ścisnęła, jakby na pożegnanie, powoli zmniejszającego się w niej czarnego węża Stevena i uwolniła go, po czym szybko obróciła się do Davea.
- Daj go szybko tutaj!
Złapała go i pociągnęła za sobą na łóżko. Czuła, że się zbliża do końca.
- Chodź do mamusi... – wyszeptała gardłowym głosem – Chodź do jej cipki, tam gdzie jest twoje pieprzone miejsce.
Ledwo zdążyli. Dave był już tak podniecony, że wystrzelił, gdy tylko znalazł się w śliskim od soków kobiety i spermy wejściu do norki Karoliny. Jej nienasycone łono chciwie wchłonęło trzecią dawkę tego dnia.

Przez jakiś czas leżeli wszyscy czworo, odpoczywając i zbierając siły.
- No i co, podobało się? – spytał w końcu Dave, unosząc się na łokciu.
- Jeszcze pytasz – zaśmiała się cicho – Mało nie straciłam przytomności. Nikt mnie jeszcze tak w życiu nie wypieprzył. Mam nadzieję, że wam też było dobrze.
Steven roześmiał się.
- Jasne. Uwielbiam spuszczać się do środka. Jak tylko mi powiedzieli, że ty też lubisz bzykać się bez opakowania, pomyślałem: wchodzę w to.
- Nie ty jeden w to wszedłeś – odpowiedziała Karolina, przesuwając palcami po swojej obolałej kobiecości. Strumyczki spermy pociekły po jej udach.
- A tak właściwie, to co ty robisz w USA – spytał John – Przyjechałaś na stałe, czy na wakacje?
- Umowa była taka, że nie pytamy się o szczegóły naszego życia – przypomniała grożąc mu przekornie palcem
- Jasne – wzruszył ramionami – Ale ja nie pytam o szczegóły. Pytam, bo chcę wiedzieć, czy będziesz miała to chęć powtórzyć – wyszczerzył się w uśmiechu.
- Kto wie...
- Ja bym tam chętnie powtórzył już zaraz – roześmiał się Dave
Karolina przeciągnęła się rozkosznie.
- Już? Tak szybko odzyskujesz siły?
- Sama sprawdź, dziecinko
Karolina podniosła się na kolana i przyjrzała leżącym mężczyznom.
- Mrrrrr... trzy piękne, czarne kutasy – zrobiła zabawną minę, jak nieśmiała lolitka – Którego tu wybrać... na początek?
- Spróbuj tego, córeczko – Dave przesunął się tak, aby ułatwić jej dostęp.
Karolina mrugnęła porozumiewawczo okiem.
- Ojej, tatusiu, jaki on duży... – udawanie przychodziło jej z łatwością – Mogę go dotknąć?
- Czekałem na to, kiedy zapytasz, skarbie... Dotykaj ile chcesz, możesz się nim bawić choćby i do rana.
Powiodła delikatnie palcem wzdłuż jego ciemnego kształtu. Penis natychmiast drgnął i wyraźnie się powiększył.
- Ojej – zaśmiała – On rośnie! Muszę go pocałować w nagrodę. Mogę? Tatusiu, proooooszę...

Dave jedną ręką ujął na wpół sztywnego członka, a drugą przysunął do niego za włosy twarz Karoliny. Uśmiechnęła się promiennie i posłusznie zbliżyła usta do pęczniejącego kutasa. Objęła go dłonią i nasunęła na niego całą skórę od nasady, tworząc na jego końcu coś na kształt rozkwitającej różyczki z ciemnego napletka. Jej wargi delikatnie, pieszczotliwie uszczypnęły gruby zwał skóry. Potem Karolina rozchyliła go delikatnie muśnięciami wszędobylskiego języka. Dave zamruczał z zadowolenia, gdy jej liźnięcia dotarły do czubka żołędzi.
- A może chciałbyś spuścić się na moje piersi – spytała Karolina patrząc mu w oczy – Chciałbyś zobaczyć, jak sperma spływa mi z sutków? Jak je sobie masuję korzystając z twojego wspaniałego olejku?
Jej słowa podziałały magicznie. Napływająca krew natychmiast wypełniła członka nowym wigorem. Czuła, jak błyskawicznie rośnie jej w dłoni. Pocałowała go jeszcze raz i położyła się na kochanku, umieszczając sztywny i gorący pal pomiędzy swoimi piersiami.
- Taaaak – westchnął Dave podkładając ręce pod głowę – Zrób mi dobrze cycuszkami. Masz zajebiste balony.

Karolina uśmiechnęła się prowokująco i nie wypuszczając czarnego gościa z opiekuńczego uścisku swoich ciężkich piersi zaczęła ruszać się. W górę i w dół. Główka penisa to pokazywała się, to chowała pomiędzy wielkimi półkulami. Prowadziła go umiejętnie, nie pozwalając, by pragnienie spełnienia zbyt szybko wzięło górę nad przyjemnością. John i Steven obserwowali cały spektakl. Ich członki także szybko prostowały się. Karolina przyspieszyła ruchy, jednocześnie nie przestając szeptać do kochanka.
- Taaaak, właśnie tak. Uwielbiam twojego fiuta. Gorącego, czarnego fiuta. Zaraz zrobię ci dobrze... zaraz będziesz mógł się spuścić... spryskać mi te cycki, które tak ci dobrze robią. One tego chcą. Lubią myć śliskie od spermy. Gęstej spermy czarnego ogiera. Zrób to... spuść się... Bądź grzeczny i załaduj na mnie wszystko co masz w tych swoich wielkich jajach...

W końcu poczuła, że nie będzie w stanie już panować nad Davem. Przechodziły przez niego autentyczne dreszcze, a członek nagle stał się bardzo twardy. Wiedziała, że to już. Błyskawicznym ruchem wskoczyła na leżącego. Zaborczym ruchem chwyciła go za sterczący narząd i nabiła się na niego. Dave wyprężył się i przeciągle jęknął. Poczuła, jak w jej środku główka penisa cofa się na chwilę i eksploduje wyrzucając kolejny ładunek.
- Taaaaak, maleńki, strzelaj, strzelaj... – powtarzała, zaciskając mięśnie na jego palu. Wiedziała, że mu się to spodoba. Wyssała go całego, aż do ostatniej kropli.
- Och, dziecinko, potrafisz robić magiczne rzeczy – wyszeptał.

Karolina ostrożnie zeszła z Davea, siłą mięśni i placami starając się zatrzymać w sobie możliwie wiele cennego płynu. Steven i John przyglądali się jej z błyszczącymi oczami. Wystudiowanym ruchem podniosła dłoń do twarzy. Lekko marszcząc nos powąchała wilgotne smugi, po czym starannie zlizała pozostałości. Obrzuciła wzrokiem sterczące pałki dwóch mężczyzn. Obróciła się w ich stronę rozsuwając nogi, aby pokazać im zachęcający i prowokujący widok. Jej cipka była cała napuchnięta i mokra od jej soków i od wyciekającej spermy.
- No co, ogiery? Dave już swoje zrobił. Który mnie teraz pokryje?
Steven już był gotów. Przesunął się nad Karolinę. Łóżko aż jęknęło pod jego ciężarem.
- Kotku... – zamruczała – załatw mnie tym wielgachnym fiutem. Pieprz mocno i skutecznie, skarbie.
Spojrzał w jej oczy – dzikie, namiętne i rozświetlone pożądaniem i uśmiechnął się. Wziął w rękę swojego członka i kilka razy przesunął po nim ręką. Karolina przyglądała się temu z zapartym tchem. W końcu sięgnęła ku swojej norce i rozsunęła placami jej wejście.
- Chodź do mnie, mój koguciku, schowaj się tam, gdzie twoje miejsce.
Wszedł w nią spokojnie, z rozmysłem. Wsuwał się w nią powoli. Zmieszana sperma wypływała bokami, gdy stopniowo wielki wał wypełniał całe wnętrze Karoliny. Mlasnęło głośno, gdy wycofywał się. Przymknęła oczy i zaczęła bawić się swoimi piersiami. Były wrażliwe i nabrzmiałe prawie do bólu.

Ruszał się coraz szybciej, a Karolina nagle poczuła, że miarowe ruchy jego wielkiego ptaka są dla niej szalenie podniecające. Był silny, groźny i niepowstrzymany, jak nadchodząca burza. Zaczęła cichutko pojękiwać z rozkoszy. A potem zadarł jej nogi do góry i położył na swoich szerokich barkach. Poczuła się nagle bardzo malutka, przytłoczył ją swoją wielkością i ciężarem.
- Tak, kochany, rżnij mnie teraz – stęknęła – jestem cała twoja.
Ruszał się dalej, jednostajnym stałym tempem. I wtedy poczuła, że dojdzie szybciej niż on. Przygarnęła rękami jego byczy kark do siebie i zaczęła kręcić ciałem, aby jeszcze mocniej czuć w sobie każdy jego ruch.
- Pieprz mnie, pieprz mnie mocno – zaklinała go – Wsadź mi go jeszcze głębiej... Jeszcze... mocniej... i spuść się...

Szeptane do ucha słowa spodobały mu się, bo jego ruchy stały się jeszcze mocniejsze. Poczuła, jak wgniata ją w skrzypiące coraz mocniej łóżko. Czuła uderzenia jego wielkich jaj na swoich pośladkach - Klap! Klap! Klap! – za każdym razem gdy potężny kutas wypełniał jej wnętrze.
- Rżnij mnie... jeszcze... jeszcze... jesteś jebaką wszechczasów... zaraz... zaraz... dojdę... tak! Tak! Idzie mi... idzie.... idzieeeee...... juuuuuuuż!
Steven zareagował na dzikie pulsowanie jej pochwy. Napięty do krańca wytrzymałości kutas spiął się, jak podcięty ostrogą koń. Przez trwające fale orgazmu Karolina poczuła, jak kolejne, potężne strugi wypełniają jej wnętrze. Jej nogi zatoczyły łuk i objęły go na pasie. Przyciągnęła go do siebie. Mocno.
- Więcej, chcę więcej... – powtórzyła, choć czuła, jak sperma wycieka na łóżko. Członek Stevena zaczął powoli maleć. Poczekali, sczepieni, zanim nie zmalał na tyle, że sam wysunął się z niej, ciągnąc za sobą lepki płyn. Steven przetoczył się na plecy i rozciągnął na łóżku, zajmując więcej niż jego połowę.

- Więcej? Chcesz więcej – usłyszała głos Johna – Dostaniesz więcej, mała.
Był już gotów. Sterczący kutas przysunął do jej twarzy. Z wysiłkiem uniosła rękę.
- No, obciągnij go, suko.
- Nie chcę... – powiedziała drażniąc się z nim. Wiedziała, że lubi twardy, brutalny seks. Jej też się to podobało. Wielka dyrektorka, obracająca milionami, sprowadzona do roli taniej dziwki w małym hotelu... podniecało ją to.
- Obciągaj go, albo skuję ci mordę – zagroził. Spuściła oczy na nabrzmiały czubek jego penisa, na którym nadal widać było wilgotne plamy spermy. Czuła jej ostry, męski zapach. Posłusznie objęła go ustami. Najpierw delikatnie, sam koniec, potem jej ciepłe, miękkie wargi objęły go całego. Włożyła go głęboko, ale jemu to nie wystarczyło. Chwycił ją za głowę i pchnął dalej. Poczuła, jak wielki, obleśny kształt wchodzi coraz głębiej. Nagle zakrztusiła się i straciła oddech. Przez krótki moment, przez mgnienie oka, poczuła w sobie dziki zwierzęcy strach. Zalały ją niekontrolowane, pierwotne emocje. Ból, przerażenie i... nagłe olśnienie, że jest tu sama, nikomu nie znana, wydana na pastwę trzech brutalnych samców. Adrenalina rwącym potokiem przetoczyła się przez jej ciało – ale wraz z nią nadeszło też dziwne, mroczne podniecenie. Szarpnęła i spróbowała się wycofać, ale nie puszczał. Wycofał się odrobinę – zdążyła wciągnąć haust powietrza – i pchnął ponownie. I jeszcze raz. Kurczowo zacisnęła palce na pościeli.

John wyciągnął wyprężonego członka.
- Widzisz? Lepiej obciągnij po dobroci - rozkazał
Posłusznie wzięła go ponownie do ust i zaczęła go masować. Obiema rękami. Potem jedną dłoń przeniosła na jego wielkie jądra, kołyszące się w czarnym, worku pokrytym tymi jedynymi, cudownymi zmarszczkami na męskim ciele, których kobieta naprawdę kocha. Z obscenicznym mlaskaniem koniec penisa pojawiał się i znikał w jej ustach. Wystarczyło kilka chwil, żeby poczuła, jak zbliża się do finału. Wyciągnął swego czarnego kutasa, ale zbliżył go do jej twarzy.
- Nie, nie chcę na twarz – poprosiła, ale nie przerwała intensywnego masażu jego kolumny
- Zamknij się, białasko – warknął – Nie obchodzi mnie, czego chcesz.
- Proszę, nie – odsunęła twarz, ale John chwycił ją za włosy i potrząsnął jej głową.
- Ty mała dziwko – rzucił przez zaciśnięte zęby – Nie odwracaj tej swojej arystokratycznej buźki. To dobre miejsce dla mojej czarnej spermy, suko!
Poczuła, że nie może się mu przeciwstawić. Posłusznie zwróciła się w jego stronę.
- No to na co czekasz, ogierze – warknęła – Spuść się. Chcę poczuć twoją spermę. Zrób to.
Poczuła, jak hebanowoczarny członek staje się bardzo twardy, jak pod jej palcami fala spermy przeciska się przez wyprężony narząd.
- Oblej mnie całą, chcę ją poczuć...
John krzyknął głośno i wystrzelił. Gorąca struga wylądowała na jej policzkach. Jedna, druga, trzecia... Mężczyzna opadł na kolana. Karolina uśmiechnęła się i ostrożnie zebrała palcami biały płyn, po czym przeniosła go na swoją cipkę. Ile to już wystrzałów zebrała dzisiaj do środka? Nie pamiętała. Włożyła pokryty męskim nektarem palec do środka. Czuła, jak cała jest wypełniona zmieszanymi sokami. Zacisnęła nogi, aby ochronić jak najwięcej cennej zawartości. Resztę spermy Johna wytarła w swoje nabrzmiałe piersi. Zawsze lubiła bawić się nawilżonymi w ten sposób sutkami, ale tym razem były już tak pobudzone, że aż bolesne.
- Mrrrrr... Tego mi było trzeba, chłopaki – westchnęła i przymknęła oczy.

Nie odpowiedzieli, równie zmęczeni, jak ona. Przez kilka chwil leżeli na łóżku, przeżywając w pamięci jeszcze raz dzikie chwile uniesienia.
- Chyba powinnam wziąć prysznic – mruknęła Karolina
- Nie, zostań – poprosił Steven – Ślicznie wyglądasz taka oblepiona...
Uśmiechnęła się.
- No dobrze. Zresztą nie mam siły się podnieść... Was jest trzech, a ja tylko jedna.
Przytuliła się do ich czarnych, spoconych ciał, delikatnie gładząc aksamitną, ciemną skórę. Minęła godzina, zanim udało im się podnieść. Pożegnali się zadziwiająco czule, wymieniając ostatnie pocałunki. Najdłużej żegnała się ze Stevenem. Otoczył ją wielkimi, czarnym ramionami.
- Hej, dziecinko... to było niezłe. – zamruczał – Zadzwoń jeszcze, jak będziesz w NY.
- Dobrze, zadzwonię... – odpowiedziała sennie.

Wyszli. Usłyszała odgłos zamykających się drzwi i w westchnieniem opadła na łóżko. Pogładziła ręką obolałe krocze, jakby w nagrodę, że jej cipka wytrzymała całe spotkanie. Poczuła, jak po jej palcach śliską strużką spływa zmieszana sperma jej kochanków. Zgarnęła biały płyn z powrotem, choć czuła, że i tak jest cała przepełniona nasieniem. Wiedziała, że miliony silnych, żwawych plemników zaczęło właśnie zaciekłą rywalizację o swoją nagrodę. Karolina poczuła ogarniające ją zmęczenie i słodką ociężałość. Położyła rękę na otartej muszelce i przymknęła oczy.
- No, to do roboty, maleństwa – pomyślała sennie – Niech wygra najlepszy. Chwilę potem już spała.

*

Dziewięć miesięcy później urodził się Alex. Śliczny, ciemnoskóry chłopczyk. Nie wiedziała, kto jest jego ojcem. Nie obchodziło jej to. W każdym razie, na pewno przekazał mu zdrowe, silne geny.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Autostopowicze

Wracałem pieszo do domu, kiedy obok mnie zatrzymał się samochód, jakaś kobieta na oko koło 35-37 lat zapytała się mnie o drogę do Sulechowa. Mimo, że było to tylko 50 km droga była dosyć skomplikowana, trochę sobie pogadaliśmy o tej trasie dlatego zdążyłem dostrzec, że jej zachowanie jest jak dla mnie bardzo zniewalające, a nawet seksowne. W Sulechowie miałem wtedy przyjaciela, dlatego wpadłem na pomysł, że najlepiej będzie jak pojadę z tą panią, pokaże jej drogę i przy okazji odwiedzę przyjaciela, a do domu wrócę wieczornym PKs-em.
W samochodzie wpadłem na iście szatański pomysł. Skoro jej już nigdy nie zobaczę potem to może wcisnę jej jakiś wielki kit. No i zacząłem gadać, że jestem reżyserem tanich, ale legalnych filmów pornograficznych, a czasem też w nich gram. Wydawało się, że choć trochę łyknęła przynęte, więc poszedłem na całość i moje plany stały się czysto seksualne. Żeby nie miała żadnych wątpliwości co do mojej normalności puściłem kit, że my w tych filmach musimy być często badani na AIDS i choroby weneryczne. Powiedziała, że musi stanąć na chwilę bo jest zmęczona długą jazdą.
Celowo wyprowadziłem nas do lasu, żeby stworzyć lepszą atmosferę. Kiedy wysiedliśmy ona zapaliła paierosa, a ja pobiegłem pół kilometra do sklepu, po kondomy. Wróciłem za 15 minut, a ona paliła kolejną fajkę. No więc zapytałem się:
- miałaby pani ochotę odpocząć ze mną ? - odpowiedziała:
- tak a w jaki sposób można odpoczywać z reżyserem porno, chyba tylko w jeden sposób, a na to nie jesteśmy niestety przygotowani.
Już skumałem, że chce poczuć moją pałę w swoim intymnym miejscu.
- jesteśmy przygotowani - Po czym wyjąłem z kieszeni kondomy, była bardzo zdziwiona, lecz zdecydowana już na porządną jazdę. Podeszła do mnie, ale pierwszy krok należał do mnie. Była ubrana elegancko, przecież jechała na jakąś konferencję: żółta koszulka rozpinana na guziki rajstopy spódniczka nieco pod kolana i buty na obcasie. Dobrałem się do niej pocałowałem w policzek. Była dosyć ładna, choć już nienajmłodsza, nie jakaś piękność. ale niczego jej nie brakowało, a miała też duży atut, jak się okazało kiedy dotykałem jej tyłeczka.
Rozpiąłem jej stanik i dobrałem się do niezadużych, ale jędrnych piersi, zacząłem je całować, ale nie o to tu chodziło, dlatego ona rozpięła mi rozporek i wyciągnęła wstawającego małego, masowała go, aż stał się twardy jak stal:) w tym czasie ja podniosłem jej cycuszki do góry, sutki były różowe i twardziutkie, wzięła z mojej kieszeni kondoma, nadmuchała i założyła, po czym odwróciła się i oparła na samochodzie, swoją rękę przełożyła pod kroczem.
Skapłem się, że szuka mojego członka, więc przysunałem się jeszcze blizej, podwinąłem jej spódniczkę, opuściłem rajstopy i majteczki (oczywiście stringi) a ona wypięła tyłek i naprowadziła mojego małego w odpowiednie miejsce. Dalej wiedziałem już co robić, pierwsze wejście nie było za bardzo podniecające, jej dziurka nie była za ciasna (heh doświadczona rozjechana cipka:) ), ale z każdym pchnięciem było coraz lepiej. Powoli zaczęliśmy oboje wzdychać, ona coraz bardziej wypinała tyłek.
W pewnym momencie (co jeszcze bardziej zmotywowało moją męskość) zaczęła cicho skowyczeć. Odsunęła się od samochodu celem zmiany pozycji. Oparła się o drzewo, wzięła moje ręce pod swoje uda, zrozumiałem że mam ją trochę przycisnąć do drzewa i podnieść. Trzymając ją ciężko mi było trafić, dlatego znów naprowadziła penisa w dziurkę. Zacząłem wciskać go mocno, solidnie penetrując cipkę. Przyspieszaliśmy tempo, wzdychaliśmy, ona coraz głośniej skowyczyła, moje palce powędrwały w okolice jej odbytu, czym sprawiłem jej przyjemność, więć jeden z nich wsadziłem głęboko w otwór. Powoli dochodziliśmy… Ona znowu chciała zmienić pozycję. Tym razem nieco ugięła nogi i oparła ręce na drzewie dlatego ja też musiałem lekko przyklęknąć. Takiej pozycji to ja jeszcze nie widziałem (ale później okazało się że w takiej pozycji cipka lepiej i dokładniej jest penetrowana:). Hehe stara wyjadaczka wie co robić z młodą pałą:) powoli jednak wstawała bardziej wypinała tyłeczek i opierała się o drzewo. To stawało się powoli zwykłym rżnięciem, a ona już nie tylko skowyczyła, ale nawet krzyczała. Ja już czułem, że zaraz wystrzelę. Próbowałem głębiej pakować, żeby opóźnić wytrysk, ale już nie mogłem, pogrążałem się powoli w przyjemności, a kiedy wystrzeliła gorąca galaretka byłem wprost zniewolony.
Ona jeszcze nie doszła, znowu nieco ukucnęła żebym nie zwalniał tempa, ale po chwili znów jeszcze bardziej wypięła tyłeczek. Ja czując, że jeśli czegoś nie zrobie, może być niewesoło złapałem ją za kształtne bioderka i mocno zacząłem przyciskać do siebie - to już było ostre, ona całkowicie oddała mi ster. Po kilkanstu przyciśnięciach wreszcie wydała najważniejszy krzyk i przez kilkanaście sekund mocno jęczała, a ja powoli zmniejszałem tempo, zdążyłem jeszcze raz trochę wyprysnąć, a ona nadal uwijała się w spazmach rozkoszy. Po kilku chwilach wyszedłem z Niej. Rzuciła mi się na ramionach i zaczęła wściekle całować.
Mimo, że normalnie bym taką kobietę odrzucił zacząłem wkładać jej język, było fajnie, w pewnym momencie pękł kondom, gdy ocierałem się o jej brzuch. Jeszcze ciepła kleista biała substancja rozlała się po jej biodrach i spadła na ziemię. Ona powiedziała:
- wjedź mi w dupę - Do tej pory jej ufałem więć teraz także miałem podstawy, żeby zaufać i wsunąłem członeczek w jej ciaśniutki otworek. To było bardzo dziwne uczucie, ale powoli zacząłem łapać i spodobało mi się. Wtedy jednak zauważyliśmy, że ktoś nam się przygląda z daleka. To był jakiś dzieciak. Szybko zapiąłem jej stanik. Po chwili byliśmy już ubrani i odjechaliśmy. Wymieniliśmy się adresami e-mailowymi. Do dzisiaj często się spotykamy, w lesie, hotelu, róznie:) Wiadomo chyba po co?

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Moje przygody

Mam na imię Adam i mam 22 lata. W wakacje ja , moja siostra Kasia, jej koleżanka Ania i nasza mama pojechaliśmy do Ośrodka wczasowego nad morzem. Ania pojechała z nami ponieważ jej rodzice ciągle pracowali, a nasza mam w ogóle i mogła się nami zająć. Moja siostra i Ania chodzą do tej samej klasy i są jak na swój wiek (mają po 15 lat) już całkiem nieźle rozwinięte. Do tych wakacji w ogóle na to nie zwracałem uwagi, bo małolaty mnie nie interesowały i wolałem starsze kobiety. Ale po tych wakacjach zmieniłem zdanie. Wszystko zaczęło się piątego dnia naszego pobytu. Wracając z plaży zobaczyłem jak Kasia i Ania skradają się do pobliskiego lasku, i postanowiłem pójść z a nimi. Na początku nie mogłem ich znaleźć, aż nagle zobaczyłem je schowane za krzakiem i patrzące na polankę e lesie. Znalazłem sobie miejsce żebym też mógł tam patrzeć zobaczyłem naszą mamę leżącą nago na kocu, a obok niej panią Basie która podawała w stołówce. Język pani Basi głęboko znikał w ustach mamy, a jej palce masowały cipkę która mnie urodziła. Po chwili mam zmieniła pozycje i zanurkowała twarzą w łono pani Basi. Mogę się tylko domyślać znać się na rzeczy, bo Basiulka zaczęła wyć w niebogłosy. Dla mnie osobiście ten widok był nieciekawy, gdyż wiele razy podglądałem lesbijskie akcje mamy z ciocią Ulą (ale, to już inna historia). Już miałem się zmywać gdy zobaczyłem, że Kasia i Ania mają opuszczone spodenki i majteczki, a ich palce wnikają w ich cipeczki. Podglądając akcję na polance dziewczyny tak wypięły tyłeczki, że mogłem dokładnie obejrzeć ich szparki. mszę przyznać, że miały je całkiem rozwinięte i, co mnie zaskoczyło, dokładnie wygolone. Widziałem jak ich palce przestają masować płatki i zaczynają się zanurzać do środka z coraz to większą szybkością. Tak mnie to wzięło, że wyjąłem twardziela i zwaliłem sobie konia obserwując jak moja siostra i Ania się onanizują. Wróciłem pierwszy do pensjonatu i poszedłem pod prysznic. Cały czas mi się przypominał widok cipki Kasi i musiałem ponownie popracować ręcznie. Wszystko by się pewnie na tym podglądaniu skończyło gdy by nie pewne wydarzenie z ostatniego dnia naszego pobytu. Postanowiłem odwiedzić tą polankę w lesie, żeby sobie powspominać, ale zbliżając się tam usłyszałem jęki, więc się powoli zakradłem i zobaczyłem Kasię i Anię w pozycji 69, liżące sobie szpareczki. Ich głowy pracowały tak szybko, że ledwo się orientowałem która jest która. Cos mnie podkusiło i wyszedłem z krzaków i powiedziałem:
-Co wy tu robicie rozpustnice jedne? Wszystko powiem mamie!
Kasia zaczęła błagać:
-Nie Adam! Błagam Cię nie mów nic mamie! Zrobię co zechcesz, tylko nie mów mamie.
-Co zechcę powiadasz?! To pokażcie mi jak sobie liżecie cipki!
Po chwili namysłu dziewczyny wróciły do swoich „zajęć”, tym razem Ania rozłożyła szeroko nogi, a Kasi zaczęła lizać jej szparkę. Teraz widziałem dokładnie jak jej język znika między różowymi wargami Ani. Rozebrałem się i zacząłem masować swoją napęczniałą pałę. W pewnym momencie ręka Ani zastąpiła moją, a ja zacząłem masować jej cycki. Moja siostra podniosła głowę i zrobiła wściekłą minę. Jednym ruchem wyrwała mojego kutasa z ręki Ani i włożyła go sobie do ust. Nie bardzo wiedziała jak się robi laskę, więc zacząłem posuwać moją siostrę w usta. Miała cudowną, gorącą buzię, jej język ocierał o moją główkę i dostawałem szału. Ania w tym czasie dobrała się do wypiętego tyłeczka Ani i zaczęła dokładnie wylizywać jej cipkę i dupkę. Gdy już nawet z mojej pozycji było widać jak ze szparki Kasi wypływają duże ilości śluzu, Kasi wypuściła mojego fiuta z ust i powiedziała:
-Adam chcę, żebyś mnie rozdziewiczył!
Na początku zdębiałem, ale położyłem ją na plecach i kazałem Ani trzymać nogi Kasi. Najpierw potarłem penisa o jej cipkę, żeby był wilgotny, i zacząłem w nią pomału wchodzić. Gdy poczułem opór jej błony dziewiczej pchnąłem mocno i szybko. Błona ustąpiła i wszedłem głęboko w cipkę mojej siostry, która krzyknęła i zaczęła błagać żebym nie wychodził i dokończył to co zacząłem. Zacząłem mocno posuwać Kaśkę. Mój kutas wysuwał się po samą główkę, a potem z impetem wbijał się do środka. Moje jaja obijały się o jej pośladki, a ona dostała swojego pierwszego orgazmu z mężczyzną. Nie miałem zabezpieczenia, więc wyjąłem z niej fiuta, i zostawiwszy wycieńczoną siostrę włożyłem go do ust Ani, która ochotą zaczęła mi go obciągać. Była w tym lepsza niż moja siostra i nie musiałem jej posuwać w usta, sama zajęła się cała robotą. Położyłem się na plecach, moje siostra się do mnie przytuliła, a Ania pochłaniała moją palę. Widzieliśmy z Kasią jak wsuwa i wysuwa się z ust Ani. Gdy już nie mogłem wytrzymać zabrałem kutasa od Ani i tak ustawiłem obie dziewczyny, że po paru ruchach ręką spuściłem się na ich słodkie twarzyczki. Potem się pozbieraliśmy i wróciliśmy do pensjonatu. Parę dni po powrocie do domu Ania straciła dziewictwo w podobny sposób, ale już w zaciszu sypialni naszych rodziców...

Zmysłowy anal

Trochę bałam się spróbować, ale już dawno się umówiliśmy, że to zrobimy, w końcu przecież jednak chciałam. Nadszedł umówiony dzień. Przyszedł do mnie. Byłam bardzo podniecona, od razu zaczęliśmy się całować. Położyliśmy się na łóżku, szybko pozbyliśmy się ubrań. Nasze pocałunki były coraz bardziej gwałtowne, a on delikatnie chwytał mnie za szyję i chwilę przytrzymywał. Wystarczająco długo, abym poczuła kto tu jest szefem. Uwielbiam, kiedy jest taki zdecydowany. Czułam jak prawie cieknie mi z cipki. Lizał moje piersi, ssał je, a ja dyszałam, jakbym przebiegła kilometr. Chwycił mnie za włosy i delikatnie odchylił moją głowę do tyłu, żeby polizać mnie w szyję. Leżałam spokojnie, wiedziałam, że muszę się poddać wszystkiemu.
Kazał mi oprzeć się na łokciach i wypiąć pupę do tyłu. Strasznie się wstydziłam, ale zawsze robię to, co mi każe. Słyszałam, że zakłada lateksowe rękawiczki. Poczułam, że masuje moją łechtaczkę palcami w rękawiczce, ich zimno i gładkość bardzo mnie podkręciły. Palec drugiej ręki włożył w moją cipkę. Potem drugi. Czułam, że moja cipka jest już naprawde pełna. Ruszał nimi na boki i kręcił, czułam jak mnie rozpychają. Zaczęłam cichutko jęczeć, nawet nie poczułam, kiedy nagle zdjął palce z mojej łechataczki i dostałam mocnego klapsa w pośladek. Krzyknęłam wystraszona, a jednocześnie poczułam, że podniecenie rozrywa moje podbrzusze. Poczułam się naprawdę upokorzona. Powiedział mi, że mam być cicho, a jak będę chciala jęknąć to mam zapytać o pozwolenie. Chyba wtedy naprawdę się zaczerwieniłam, byłam bardzo upokorzona. Przytaknęłam nieśmiało.
Poczułam, że do mojej cipki próbuje się wepchnąć jeszcze trzeci palec, starałam się rozluźnić. Kiedy miałam już w środku trzy palce, moje cipka była tak rozciągnięta, że mnie trochę bolało. Zaczął nimi ruszać, zapomniałam o zakazie i znów jęknęłam cicho w poduszkę. Ten klaps był już naprawdę mocny, w oczach stanęły mi łzy. -Przeproś! usłyszałam.
Wyjąkałam zawstydzona przeprosiny.
Byłam podniecona tą całą sytuacją do granic możliwości.
Poczułam na mojej drugiej dziurce coś zimnego. Moj kochanek masował moją pupę żelem. Był taki zimny, mmm, teraz już naprawde łapałam powietrze dużymi chałstami. Delikatnie zaczął wkładać tam palec, najpierw tylko sam czubek, aż wszedł cały, a potem dwa. Nic mnie to nie bolało.Trzy palce drugiej dłoni wciąż były w mojej cipce, a kciuk masował moją perełkę. Zaczął powoli ruszać palcami w cipce do przodu i do tyłu, a potem też tymi, które były w mojej pupie. Robił to na zmianę, a kciukiem cały czas naciskał moj maly klejnocik. Wrażenie było nie do opisania. Kilkanaście sekund nie minęło i już zwijałam się w spazmach i z całych sił trzymałam się poduszki.
Kiedy zamieszanie sie skonczylo, glaskal mnie chwile po plecach i mowił, że mnie kocha. Trudno opisać jak bardzo wtedy czułam się szczesliwa.
Wreszcie zabraliśmy się do tego, co planowaliśmy, chociaż ja w sumie dalej sie balam.
Leżałam na brzuchu, a on klęknął nade mna i delikatnie przycisnął penisa do mojej mniejszej dziurki. Staralam sie miarowo oddychac i sie nie denerwować. Delikatnie nacisnął. Nie czulam zadnego bolu, tylko takie dziwne uczucie rozpychania. Zapytal, czy wszystko ok, przytaknelam i powolutku wypielam pupe mocniej w jego strone, wszedl we mnie jeszcze troszke glebiej, poczulam nagle jakis okropny bol. Zapiszczalam i chcialam sie spod niego wysunac, ale przytrzymal mnie mocno. Czekalismy, az przestanie bolec, nie ruszlaiśmy sie, delikatnie calowal moje plecy i szyje, glaskal mnie. Wreszcie nabralam odwagi, zeby sprobowac jeszcze kawaleczek i wypielam pupe, tym razem jakos nie bolalo tak bardzo, bylo to do zniesienia. Wlozyl mi do pupy calego penisa i czulam jego cieple, mieciutkie jadra na mojej cipce. Tulilismy sie do siebie i czulam jego cieplo na sobie, jego silne ramiona wokol mnie. Powolutku zaczal sie we mnie ruszac, za kazdym razem wkladajac go gleboko, a ja mruczalam cicho i przebiegaly mnie dreszcze, bo nic mnie to juz nie bolalo, ale bylo bardzo przyjemne. Po jakims czasie rozluznilam sie na tyle, ze chcialam zeby robil to nawet mocniej i wypinalam pupe do gory. Przestal mnie przytulac, kleknal za moja wypieta pupa i mocno rytmicznie ja posuwal. Poczulam pierwszego klapsa na posladku i myslalam, ze zemdleje z podniecenia. Zapytal, czy pamietam jakie sa zasady. Potwierdzilam. Drugi klaps spadl na moja pupe mocniej, ale zacisnelam usta. Zapytal gdzie mam wibrator, podalam mu go spod poduszki. Na chwile przestal sie ruszac, wyszedl ze mnie i wlozyl wibrator w moja cipke, znow wcisnal penisa do mojej pupy. Nigdy nie czulam sie tak pelna, co za cudowne uczucie, wow. Potem zaczal sie ruszac, najpierw powoli, a potem coraz mocniej. Jedna reka trzymal mnie za posladek i sciskal go, myslalam, ze nie wytrzymam, ze musze jeknac. Druga reka zlapal mnie za wlosy, ktore mialam zwiazane z tylu i odciagnal moja glowe do tylu. Za kazdym razem,kiedy wychodzil ze mnie szarpal mnie lekko. Zaczelam go blagac: - Moge jeknac? Prosze pozwol mi.. Odpowiedz byla krotka -nie. Nie moglam wytrzymac: - Prosze, potem mnie ukarzesz, juz nie wytrzymam, jest mi tak dobrze, blagam." Pozwolił mi wreszcie. Kiedy jeczalam, a potem juz krzyczalam, trzymal mnie za wlosy i mocno bił po pupie. Doszlismy razem, potem dlugo sie tulilismy.

czwartek, 13 sierpnia 2009

Przygody wesołej pupy


Od kiedy sięgam pamięcią, miałam problemy z delikatnie mówiąc, wizytami w toalecie (którą odwiedzałam w wiadomym celu niezmiernie rzadko). Niepokoiło to moją mamę, która wymyślała najróżniejsze metody "leczenia" tej przypadłości. Zwyczajowo były to, poza dietą, wieczorne wizyty w moim pokoiku. Mama odsłaniała wtedy kołderkę i zdejmowała mi spodenki od piżamki, albo unosiła do góry koszulkę nocną. Kiedy już leżałam na brzuszku, mama rozchylała delikatnie moje pośladki i powoli wsuwała do mojej zaskoczonej pupy czopek glicerynowy. Wyjęty z lodówki i zimny czopek powodował zawsze bardzo dziwne uczucia (uczucie to przypomniałam sobie całkiem niedawno, kiedy podobną niespodziankę zgotował mi mój chłopak, umieszczając w mojej pupeczce aż dwa czopki, które nieznośnie przesuwały się w moim brzuszku, doprowadzając mnie do szału). Kilka razy zbyt szybko udałam się do łazienki, jednak kiedy odkryła to moja mama, skrupulatnie pilnowała bym odpowiednio długo leżała na brzuszku z czopeczkiem w środku. Wszystko było spokojne i toczyło się swoim torem, aż kiedyś nie poskutkowały ani czopeczki (które wówczas już aplikowałam sobie w miarę potrzeby sama), ani też napar z ziół. Ponieważ sprawa przeciągała się zbyt długo (aż 4 tygodnie!) mama skonsultowała się telefonicznie z lekarzem, który zarządził natychmiastową lewatywę..., grożąc że jeśli ta by nie pomogła konieczny będzie szpital. Byłam niezwykle skonfudowana całą sytuacją, gdyż miałam już 13 lat i byłam młodą kobietą. Mama porozumiała się jednak błyskawicznie z babcią i niebawem na gazie stał już garnek z wodą na wywar z rumianku. Kiedy zioła ostygły, babcia przyszła do mojego pokoju, a ja musiałam się rozebrać od dołu i położyć na brzuchu, wypinając lekko pupę. Byłam zawstydzona i czerwieniłam się, ale wiedziałam że to konieczne. Babcia napełniła starannie dużą (wówczas wydawało mi się że ogromną) gumową gruszkę z lekko zakrzywionym czarnym zakończeniem, sprawdziła czy nie ma w środku powietrza i... wepchnęła kankę od gruszki do mojej pupy. Wolno, ale zdecydowanie wypychała wodę do mojego wnętrza. Czułam się okropnie, a woda wciąż lała się do mojej pupki. Wreszcie koszmar się skończył i babcia wyciągnęła gruszkę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy babcia przytrzymała mnie i nie pozwoliła wstać, napełniając w tym czasie drugą porcję. Już po chwili gruszka była znowu w mojej pupie, a woda niemiłosiernie napełniała mój brzuszek. Uczucie było bardzo dziwne, a ja czułam się jak skazaniec. Za to zupełnie nie myślałam już o tym że jestem naga i wypinam pupę. Przy trzeciej gruszce, uczucie zdziwienia przerodziło się w strach, mówiłam babci, że zaraz rozsadzi mi brzuch, który wyraźnie urósł, ale babcia powiedziała, że przesadzam. Na szczęście po paru minutach było już po wszystkim. Teraz rozpoczął się kolejny etap cierpienia. Babcia nie pozwoliła, bym udała się do toalety. Musiałam czekać osiem długich minut i miałam wrażenie, że nie dam rady. Kiedy wreszcie poszłam do toalety, myślałam, że eksploduję. Woda wyciekała ze mnie strumieniem i myślałam, że się to nigdy nie skończy...
Dopiero po tym poczułam ogarniające mnie uczucie odprężenia i czystości. Nic mnie nie bolało i wreszcie nic mnie nie cisnęło. Lewatywę miałam jeszcze dwa razy i za każdym razem wywołała we mnie niesamowitą falę emocji. Emocji, które jednak dopiero teraz są dla mnie erotyczne... Wówczas rozpatrywałam je w innych kategoriach.
Wówczas też nie wiedziałam również co jeszcze czeka moją pupę...